Czy HaloNiania jest potrzebna w Toruniu?

Takie pytanie zadawałyśmy sobie rok temu, gdy w naszych głowach narodził się pomysł na stworzenie naszej firmy. Po ponad pół roku od założenia HaloNiani już wiemy, że była to dobra decyzja.

Z osobistych doświadczeń wiedziałyśmy, że są sytuacje, w których doświadczona i sprawdzona opiekunka do dziecka czy zwierzęcia dostępna “od zaraz”, “na telefon”, to coś czego w Toruniu po prostu brakowało. Dziadkowie czy sąsiedzi nie zawsze mogą lub chcą zająć się naszymi pociechami, a nawet gdy chcą, to po prostu robi się człowiekowi nieswojo, gdy kolejny raz musi pytać bliskich o przysługę. Co więcej, ciężko jest zaufać nieznanym osobom ogłaszającym się w internecie - same miałyśmy wątpliwości tego typu. Pomyślałyśmy: “Przydałaby się w Toruniu legalnie działająca firma, do której możesz zadzwonić i poprosić o opiekę nad swoim dzieckiem czy zwierzęciem, podpisać z nią umowę i mieć pewność, że twoja pociecha jest w dobrych rękach”. Jak to mówią, potrzeba matką wynalazku. W tamtym czasie pracując w innej firmie na etacie, postanowiłyśmy postawić wszystko na jedną kartę i spróbować swoich sił w biznesie. ;)

Początki, jak to zwykle bywa, były trudne - nikt o nas jeszcze nie słyszał, trzeba było zainwestować w stworzenie strony internetowej i reklamę, a ZUS sam się nie zapłaci. ;) Przeprowadziłyśmy dziesiątki rozmów kwalifikacyjnych, by zatrudnić jak najlepsze nianie. Zależało nam, by miały doświadczenie w opiece nad dziećmi, studiowały pedagogikę lub kierunki pokrewne i miały odpowiednie pozwolenia do pracy z maluchami. No i się udało - zatrudniłyśmy kilka dziewczyn, które w pełni spełniły nasze oczekiwania. Kluczem doboru niań było jedno proste pytanie, które sobie zadawałyśmy: czy JA zostawiłabym MOJE dziecko pod opieką tej dziewczyny? Gdy odpowiedź była pozytywna, nie wahałyśmy się i zapraszałyśmy wybraną osobę do naszego zespołu.

Następnie, wydrukowałyśmy ulotki, wizytówki i ruszyłyśmy w miasto. Oczywiście stworzyłyśmy też profil na Facebooku, bo wiadomo - w dzisiejszych czasach “bez fejsa ani rusz”. ;) No i pojawili się pierwsi klienci. Co ciekawe, nasza przygoda zaczęła się od animacji i opieki nad dziećmi podczas wesela oraz animacji podczas urodzin na Zamku Dybów. Ulotki i działania na Facebooku powoli owocowały zainteresowaniem coraz większej ilości klientów i firma z miesiąca na miesiąc się rozwijała. W tym rozwoju bardzo pomaga nam “marketing szeptany”, czyli po prostu sytuacje, w których klienci polecają nasze usługi swoim znajomym. A pisząc nieskromnie, zdarza się to bardzo często. :) Każda pozytywna opinia to miód na nasze uszy i serca.

Wracając do głównego pytania tego wpisu - tak, jesteśmy przekonane, że HaloNiania jest potrzebna w Toruniu i mamy nadzieję, że ta potrzeba będzie z każdym dniem rosła. Trzymajcie za nas kciuki! :)

 

Ola

Toruń, 20 marca 2019 r.